Reklama

Wstrzyknął sobie TO w bicepsy! Wygląda jak postać z kreskówki!

Kiriłł Tereszin to były żołnierz, który pochodzi z Rosji. Od zawsze marzył on o karierze zawodnika MMA. Zabrał się do tego jednak w bardzo nietypowy sposób. Mężczyzna postanowił na "przyspieszenie" efektów, jakie dałyby mu ćwiczenia i powiększył swojej mięśnie, wstrzykując do nich truciznę. Rezultat jego działania jest wstrząsający!

Tereszin wzbudził w mediach spore kontrowersje. Po powrocie z wojska zdecydował się na nową ścieżkę kariery jako zawodnik MMA. Zamiast ćwiczeń postanowił pójść po linii najmniejszego oporu i wstrzyknął sobie w ręce truciznę! Synthol, czyli toksyczny olej, który cieszy się popularnością w branży kulturystycznej. Jego ramiona urosły do niespotykanych rozmiarów, a mężczyzna stał się popularny w Internecie jako "żywy Popeye".

Reklama

Zobacz również: Wytatuowała sobie oczy jak Popek! Teraz prosi o pomoc. W Internecie aż zawrzało!

Mężczyzna przez lata modyfikował swoje ciało. Wstrzykiwał w swoje ciało olbrzymie ilości syntholu i wazeliny. Lekarze odkryli, że w jego mięśniach znajdowało się aż 6 litrów trucizny

Te "zabiegi" odbiły się bardzo niekorzystnie na jego zdrowiu. Kiedy w rękach pojawił się stan zapalny, który groził amputacją kończyn, lekarze przekonywali Tereszina do poddania się operacji.

Zobacz również: Chciała poprawić swój wygląd i wstrzyknęła sobie silikon. "Jej twarz nie przypomina ludzkiej"!

Pomimo zaleceń lekarzy Rosjanin nie zdecydował się na nią od razu. Zrobił do dopiero wtedy, kiedy w jego ramionach pojawiło się zakażenie i martwica, a w jego bicepsach zalegała wazelina. W tamtym czasie groziła mu nawet śmierć. Za namową działaczki na rzecz ofiar nieudanych operacji plastycznych, zdecydował się zawalczyć o swoje zdrowie.

A Wy, co myślicie o takich zabiegach?


Dowiedz się więcej na temat: operacje plastyczne | trucizna | kulturystyka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje